Kluby gier

Wejście tylko tam, gdzie prawo już wpuściło grę.

Salon gier w Polsce to nie „klub za kotarą”. Albo ma koncesję Ministra Finansów, albo nie jedziemy. Mazovia Insight organizuje wizytę grupy: sprawdza lokal, ustala godzinę i przypomina o wieku oraz regulaminie sali.

Pusty stół z zielonym suknem w salonie klubu gier

Jak weryfikujemy lokal

Przed terminem pytamy operatora o numer zezwolenia i godziny. Nie publikujemy listy salonów — to się zmienia i nie chcemy udawać urzędowego rejestru. Jeśli dokument nie wraca, wizyta spada z kalendarza. Gość dostaje wtedy alternatywę: bar sportowy albo zjazd w hotelu, bez próby „jakoś to będzie”.

Na miejscu

Gospodarz grupy zostaje przy wejściu na briefing. Dalej obowiązuje regulamin lokalu: dokument tożsamości, zakaz osób niepełnoletnich, cisza przy urządzeniach, brak alkoholowego bufetu w sali automatów, jeśli lokal tak stanowi. Nie obstawiamy „na firmę”. Nie kredytujemy żetonów.

Czy kupujecie wejściówki?
Nie. Gra, jeśli się odbywa, jest sprawą gościa i lokalu. My płacimy za logistykę i — gdy bar lub hotel jest w programie — za stolik albo salę.
Ile trwa wizyta?
Zwykle 60–90 minut, z twardym limitem wyjścia. Dłuższe sesje nie są w ofercie: nie organizujemy maratonów przy automatach.
Co z uzależnieniem?
Jeśli ktoś sygnalizuje, że nie kontroluje czasu albo stawek, przerywamy udział tej osoby w programie i wskazujemy pomoc: KCPU oraz telefon zaufania. Nie „dogrywamy” straty.